piątek, 23 grudnia 2016

Uwaga! W święta nie liczymy kalorii!

Witajcie!
A może powinnam zacząć tak: Ho Ho Merry Christmas :D
Już jutro Wigilia świąt Bożego Narodzenia, więc czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, przygotowanie ostatnich świątecznych potraw, ubranie choinki i zapakowanie prezentów dla najbliższych.
Ja wszystkie te punkty na dłuuugiej liście rzeczy do zrobienia mam już odhaczone. Pora na wieczorny relax, sen i powitanie z uśmiechem świątecznego poranka!
Jutro jeszcze zabiegany dzień, godzinka jazdy pociągiem i wreszcie widzę się z najbliższymi. Oprócz listy rzeczy do zrobienia, mam również listę rzeczy ważnych i ważniejszych. Na jej szczycie znajduje się oczywiście moja rodzina.
Nie zawsze mamy czas dla tych których kochamy, ale gdy tylko nadarzy się okazja, staramy się im towarzyszyć. Święta Bożego Narodzenia, to chyba najlepszy powód do rodzinnych spotkań, tych pełnych uścisków, łez wzruszenia, dzielenia się opłatkiem i życzenia sobie wszystkiego co najlepsze.
Później tradycyjnie wspólna kolacja wigilijna i Pasterka o północy.
Tradycji musi stać się zadość, też w kwestii potraw wigilijnych. A więc co z dietą, sportem w tym okresie?
Ja mam jedną zasadę: W święta dieta nie istnieje!
Tak, tak wielu sportowców nie poparłoby mnie w tej kwestii, ale cóż... ja jako takim "sportowcem" nie jestem. Nie wyciągnę pudełka z ryżem i kurczakiem, kiedy inni będą zajadali się pierogami z kapusta i grzybami. Nie zostawię najbliższych i nie zrobię katorżniczego treningu. Święta to święta, a te należą się każdemu. Wtedy nie istnieje coś takiego jak wyrzuty sumienia. Nie ma obsesji liczenia kalorii i sprawdzania wagi. Jeżeli będzie +2kg, to będzie! Who cares?!
Lepiej cieszmy się czasem spędzanym z rodziną, bo na dietę i ostry trening zawsze znajdziemy czas. A jeżeli tak bardzo boicie się dodatkowych kilogramów, mam dla Was radę.
***
Tuż po świętach zrób 2 treningi, a nie 1. Spędź 2 godziny na siłowni, a nie 1, odpuść sobie poświątecznego cheata. Rób wszystko z głową, a będziesz szczęśliwy.

 



Moi kochani,
życzę Wam zdrowych, pogodnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia. Wspaniałych chwil spędzonych w gronie najbliższych, wymarzonych prezentów, pysznego barszczu z uszkami, a przede wszystkim dużo miłości ze strony tych, których darzymy tym samym uczuciem. Niech te święta będą jeszcze lepsze niż poprzednie, jeszcze bardziej wyjątkowe i niezapomniane.
Wesołych świąt!

Justyna


FB: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
EMAIL: justynamuszynska13@onet.pl
TUMBLR: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
SNAPCHAT: justinna95



środa, 7 grudnia 2016

Przepis na grubasa, czyli JAGLANIEC !

Witam!
Byliście grzeczni? Ja najwidoczniej byłam, bo wczoraj odwiedził mnie Św. Mikołaj (tak sądzę) i znacznie poprawił mi humor. To był pracowity, ale i wesoły dzień. A dzisiaj pora wrócić do rzeczywistości, pożegnać się z Mikołajem i czekać na Święta Bożego Narodzenia. Pora wrócić do czystej michy...
Oooj, pofolgowałam sobie w ten weekend.

Ale nic w tym złego! Każdy czasem potrzebuje odskoczni od codzienności, diety, treningów. Tak właśnie wyglądał mój weekend. Z chłopakiem pozwoliliśmy sobie na niejednego cheat meal'a :D

Dzisiaj jestem już po treningu, po 3 większych posiłkach... ostatnio ograniczyłam jedzenie do 3 dużych posiłków ze względu na brak czasu (nawet na pudełkowe jedzenie). Dzień wolny przeznaczyłam na naukę. Wielkimi krokami zbliża się sesja i pora wziąć się do ciężkiej pracy zwanej zaliczeniem semestru. Wstałam dość wcześnie, dlatego znalazłam dłuższą chwilę na gotowanie. W ten sposób powstał mój autorski przepis na kakaowy JAGLANIEC!
Niżej przepis i kilka zdjęć ;)

SKŁADNIKI:
- 2 jajka kurze (rozmiar M)
- 40g płatków jaglanych
- 20g mąki pszennej
- 1 łyżka gorzkiego kakao
- słodzik do smaku

1 PORCJA MA: 403kcal (bez dekoracji)

CZYLI: 21g/13g/50g*

*białko/tłuszcze/węgle

PRZYGOTOWANIE:
1. Białka ubijamy i mieszamy z żółtkami
 

 2. Płatki jaglane zalewamy wodą

3. Do masy jajecznej dodajemy kakao, słodzik, mąkę pszenną i nasączone płatki jaglane

4. Wszystko ze sobą mieszamy

5. Gotową masę wylewamy na rozgrzaną, ale nie gorącą patelnię (płatki mogą się przypalić!!!)

6. Smażymy z obu stron na małym ogniu

7. Podajemy z dowolnymi dodatkami - u mnie było to masło orzechowe i jabłko


Lubię świąteczne dekoracje :D


To wszystko na dzisiaj. Obiecuję, że omlet wychodzi przepyszny, a jedną porcją mogłyby się najeść spokojnie 2 osoby. Ja grubasek zjadam go ze smakiem sama haha! :D

Życzę Wam udanego wieczoru i smacznego :*
Justyna


FB: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
EMAIL: justynamuszynska13@onet.pl
TUMBLR: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
SNAPCHAT: justinna95






środa, 30 listopada 2016

Składniki na pewno masz w domu! Omlet szarlotka w 10 min, czyli szybko, tanio i smacznie ;)

Cześć :*
Dzisiaj kończymy miesiąc listopad i wkraczamy chyba w "najgorętszy" okres w całym roku. Wielkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia i chociaż temperatura na zewnątrz maleje, to ta w naszych serduchach i na talerzach rośnie. A przynajmniej powinno tak być ;)

Grudzień jest miesiącem, w którym wszystko dzieje się tak szybko. Pracujemy dwa razy intensywniej - również w domu. Pochłaniają nas obowiązki domowe. Musimy wysprzątać całe mieszanie, zorganizować Wigilię, kupić i zapakować prezenty, przystroić choinkę. I chociaż większość z tych czynności sprawia nam ogromną przyjemność, to powinniśmy być świadomi tego, że pochłoną one masę naszego wolnego czasu. Jak więc znaleść chwilę na zadbanie o siebie i swoje zdrowie fizyczne i psychiczne?

Myślę, że rozpoczęcie dnia od smacznego i zdrowego śniadania, jest jedną z ważniejszych rzeczy.
Takim posiłkiem z pewnością będzie ostatnio królująca na moim talerzu FIT SZARLOTKA w formie omletu. Przepis jest prosty, tani i do przygotowania w 10 min! A czas, teraz w grudniu jest bardzo cenny.

Postanowiłam więc podzielić się z Wami przepisem na moją FIT SZARLOTKĘ ;)
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa.


 SKŁADNIKI:
- 2 całe jajka (rozmiar M)
- 40g mąki przennej typ 650
- 2 małe jabłka lub 1 duże (ok. 150g)
- cynamon do smaku*

1 PORCJA MA: 350 kcal (18g/11g/47g)**


*NIE DODAŁAM ŻADNEGO SŁODZIDŁA, CYNAMON WYSTARCZYŁ, A SZARLOTKA WYSZŁA SŁODKA!
**(białko/tłuszcze/węgle)

PRZYGOTOWANIE:

1. Białka ubijamy i mieszamy z oddzielonymi uprzednio żółtkami:

2. Dodajemy mąkę (może być każda, którą masz w kuchni):
3. Jabłka (moje domowe) ścieramy na dużych oczkach i razem z cynamonem dodajemy do przygotowanej poprzednio masy:
4. Wszystko mieszamy i wylewamy na rozgrzaną na oleju kokosowym (dowolnym) patelnię. Niech to nie będzie wysoka temperatura, ponieważ jabłka mogą się łatwo spalić i omlet zamieni się w zwęglony, płaski placek :/
5. Omlet szarlotkę przewracamy po ok. 3 min. (zależy od temperatury patelni) na drugą stronę i smażymy kolejne 3 min. 

GOTOWE!!!

WASZA FIT SZARLOTKA JEST GOTOWA DO JEDZENIA

Możecie podawać ją z dowolnymi dodatkami, np. jogurtem naturalnym, plasterkami jabłek, innymi owocami, lub jak ja z cukrem pudrem. Jestem strasznym łasuchem i uważam, że odrobina przyjemności należy się na każdej diecie. U mnie przygotowana w dwóch formach szarlotka, prezentuje się tak:

Akcent świąteczny musi być haha :D

Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak życzyć Wam efektywnych przygotowań do świąt i smacznej szarlotki!
Dziękuje, że jesteście ze mną i jest Was coraz więcej :*
Pozdrawiam, Justyna 

PS. Dopracowuje już przepis na placki budyniowo-bananowe. Myślę, że pojawią się w jednym z najbliższych postów ;)


FB: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
EMAIL: justynamuszynska13@onet.pl
TUMBLR: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
SNAPCHAT: justinna95












sobota, 19 listopada 2016

Dlaczego mnie nie było, co się dzieje? + Przepis na omlet marchewkowy z fit czekoladą by me ;)

Witam, witam.
Tak, wiem.. należy Wam się parę słów wyjaśnienia ode mnie.
Dlaczego mnie nie było? Czy coś się stało?

Spoookojnie, wszystko w porządku. Nadmiar obowiązków, praca, studia, praca licencjacka - to się dzieje. Z racji tego, że jestem na trzecim roku studiów licencjackich, wypadało w końcu zabrać się za pisanie pracy kończącej moje pierwsze studia. Czy się udało? Tego jeszcze nie wiem :/
Czas płynie nieubłaganie szybko i nie zawsze jest czas na przyjemności. Temat pracy jest, ogólny zarys również. Pozostaje najgorsze - teoriaaaa... czyli czytanie masy beznadziejnych, naukowych ksiażek pełnych nieznanych mi terminów, które powinnam poznać, zrozumieć i zapamiętać. Dobrze, że mam jeszcze trochę czasu.
Ale jak tu pisać licencjat, skoro na świecie jest tyle genialnych, mądrych i cudownych ksiażek wykraczających poza prozę życia?
Tak więc praca pisze się bardzo powoli, podobnie jak powoli rozwija się moja wiedza na tematy czysto naukowe haha.
Podsumowując, moja obecna sytuacja wygląda tak: Nie mam czasu, a i chęci brakuje :D

Zatem zwracam się ku przyjemnościom.
Ostatnio nie mam czasu na eksperymentowanie w kuchni, dlatego też serwuję proste, klasyczne i smaczne posiłki redukujące. Dzisiaj na śniadanko wpadł omlecik marchewkowy z moim własnym czeko sosem. A oto przepis i zdjęcie przedstawiające moje pyszności ;)


SKŁADNIKI: (na 1 porcję)

OMLET:
* 2 całe jajka
* 1 łyżka mąki owsianej
* 1 średnia marchewka
* dowolny słodzik

PRZYGOTOWANIE:
Białka ubijamy i mieszamy z żółtkami. Dodajemy mąkę oraz startą na drobnych oczkach marchewkę. Słodzik rozpuszczamy w odrobinie wody i dolewamy do masy. Proste ;)


CZEKOLADA:
* 3 łyżki kakao
* 1/4 szklanki wody

PRZYGOTOWANIE:
Wodę gotujemy w czajniku, bądź na ogniu (jeżeli chcemy zwiększyć proporcje) i przelewamy do naczynia, powoli wsypujemy kakao ciągle mieszając. Jeżeli chcesz uzyskać słodką, mleczną czekoladę, możesz dodać odrobinę przegotowanego mleka oraz słodzika. Ja wolę gorzką wersję czeko. 

Omlet kroimy, jak pizzę albo pozostawiamy w całości i polewamy czekoladą. Czas przygotowania to około 10 min przy wprawie!

Na dzisiaj to wszystko. Dajcie znać, czy olmet się udał i co sądzicie o takim połączeniu smaków. 
Macie ochotę na przepis na fit pizzerinki?
Buziaczki, Justyna :*

KONTAKT:

facebook: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
email: justynamuszynska13@onet.pl
tumblr: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
snapchat: justinna95



czwartek, 15 września 2016

Jem słodycze na redukcji?! 4 pomysły na słodkie śniadania ;)

Cześć!
Dzisiaj post prosto z mojej kuchni.
Jak wszyscy bardzo dobrze wiemy, treningi to nie wszystko! Jeżeli chcemy redukować, musimy jeść odpowiednie śniadania. A co to właściwie znaczy?
Powinniśmy jeść przede wszystkim zdrowo. Jedzmy więc jedzenie jak najmniej przetworzone, naturalne. Oczywiście, nie wszystko musi być Bio! Chociaż pochodzenie jedzenia jest równie ważne. Ale na ten temat wypowiem się innym razem.
Poza tym, że śniadanie powinno być zdrowe, to również sycące. Ale przede wszystkim powinno nam smakować.
Najlepszą opcją na sycące, zdrowe i pełnowartościowe śniadania są te, które łączą w sobie białko i tłuszcze (czyli B+T). A to dlatego, że tego typu śniadania dostarczą nam dużo energii na cały dzień, a jedzone wcześnie, nie będą zalegały w naszym żołądku i ciążyły nam wieczorem. To również odrębny temat, któremu chętnie poświęcę jeden z moich postów.
Zdrowie na pierwszym miejscu, pamiętajcie!
Moja dieta różni się nieco od tej klasycznej, redukcyjnej. Otóż dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest śniadanie na słodko!
Dlaczego?
Już tłumaczę... Od samego początku mojej przygody ze sportem i zdrowym odżywianiem, największy problem miałam z odstawieniem słodyczy. Ciągnęło mnie do nich niemiłosiernie i przyznaję bez bicia, że nadal mam chwile słabości i zdarza mi się zgrzeszyć jakimś batonem, lub ciastkiem. Ale przecież wszyscy jesteśmy ludźmi ;)
Rozwiązaniem okazały się dla mnie słodkie śniadania! Nie mam na myśli zjedzenia o 8 rano Snickersa, jako I śniadania. Co to, to nie!!!
Słodycze w mojej diecie zastępuję klasycznymi posiłkami w wersji "na słodko".
Co zatem jem na śniadania?!
1. omlety
2. naleśniki
3. pancakes'y
4. gofry

To zaledwie 4 propozycje z mojego "słodkiego" jadłospisu. Oczywiście przyrządzam je bez użycia cukru, czy słodzików. W posiłkach znajduje się cukier, ale tylko ten, który naturalnie występuje w produkcie, którego używam, np. do dekoracji lub jako kremu.
Słodkie śniadania dały mi bardzo wiele! Jeżeli zjem na śniadanie omlet, lub gofry, to moja ochota na zjedzenie w ciągu dnia batona, lub czekolady znacznie maleje! Po takim obfitym i smacznym śniadaniu, bez problemu trzymam dietę przez cały dzień ;)
Poniżej podrzucam kilka przepisów i zdjęć "śniadań na słodko". Może u Was taki system również się sprawdzi. Szczególnie polecam go osobom, które kochają podjadać batoniki między posiłkami ;)

1. OMLETY:
Klasyczny omlet przygotowuję w następujący sposób:
SKŁADNIKI: (porcja - 1 omlet)
-2 jajka kurze rozmiar M
-1 łyżka mąki kokosowej lub innej

PRZYGOTOWANIE:
Najpierw ubijam białko z jednego jajka i mieszam z pozostałymi elementami jajek. Następnie dodaję łyżkę mąki i mieszam wszystko razem. Proste i zajmuje zaledwie 3 minuty! Gotową masę wylewam na patelnię i zmażę na oleju kokosowym, ok 3 minut z każdej strony.

DODATKI:
Dodatek stanowi jogurt jogobella 0% (smak dowolny, tutaj truskawka) i banan.

Omlet przełożyłam masłem orzechowym i polałam miodem ;)
Do masy dodałam łyżeczkę kakao. Wewnątrz znajduje się twaróg chudy i jogurt naturalny. (tzn. omlet Oreo)

2. NALEŚNIKI:

SKŁADNIKI:(porcja - ok. 3 naleśników)
-3 jajka kurze rozmiar M
-2 łyżki mąki kokosowej lub innej
-1/2 szklanki mleka 0%

PRZYGOTOWANIE:
Jak normalne naleśniki! Cukru nie dodaję, smaku naleśnikom doda serek homogenizowany, którym wyłożyłam naleśniki :D

DODATKI:
Jak napisałam wyżej, w środku znajduje się serek homogenizowany. Posypkę stanowią cukierki do dekoracji od Doktora Oetkera (ich nie jem, to dla potrzeb instagrama) :D

3. PANCAKES:

SKŁADNIKI:
-3 jajka kurze rozmiar M
-2 łyżki mąki kokosowej lub innej
-łyżeczka proszku do pieczenia
-odrobina mleka 0%

PRZYGOTOWANIE:
Ubić 2 białka z 3 jajek i zmieszać z pozostałymi składnikami. Całość smażyć na patelni na oleju kokosowym, po ok. 3 min na każdą stronę. 

DODATKI:

Dla smaku pancakes'y polałam serkiem homogenizowanym (tym, co wyżej) i posypałam borówkami. Mega połączenie, polecam!

4. GOFRY:

SKŁADNIKI: (porcja - ok. 6 gofrów)
-3 jajka kurze rozmiar M
-2 łyżki mąki kokosowej lub innej
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-1/2 szklanki mleka 0%

PRZYGOTOWANIE:
Jak powyżej ;) A gotową masę wlewamy stopniowo do nagrzanej gofrownicy.

DODATKI:

Dla smaku gofry połączyłam z serkiem Danio i bananem <3

Jak widzicie przygotowanie śniadania na słodko, to nic trudnego i czasochłonnego! Nic, tylko spróbować. Naprawdę polecam. Dużą rolę w przepisach odgrywają dodatki, czyli serki homogenizowane, jogurty i owoce. To one nadają smak mące i jajkom, które są głównymi składnikami każdego przepisu. 
Dajcie znać, jakie śniadania Wy przygotowujecie i jaka forma śniadań odpowiada Wam najbardziej!
Czekam na komentarze :*
Widzimy się wkrótce!


KONTAKT:

facebook: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
email: justynamuszynska13@onet.pl
tumblr: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
snapchat: justinna95







czwartek, 28 lipca 2016

JA, czyli moja redukcja, obecna waga i plany na przyszłość :)

Witajcie :)
Jak sami możecie zauważyć, staram się regularnie dodawać wpisy na bloga. Dzisiaj postanowiłam napisać coś o sobie. Chciałabym, żebyśmy trochę lepiej się poznali.

Mam na imię Justyna i mam 20 lat. Obecnie zdałam na trzeci rok studiów, w którym mam zamiar uzyskać licencjat. Studiuję resocjalizację. O uczelni, ani moim życiu prywatnym nie będę pisała zbyt wiele, bo to bardzo osobiste sprawy. Jestem na blogu po to, żeby zmotywować Was oraz żebyście to Wy motywowali mnie do dalszej pracy i jeszcze większych postępów.
Mam 175 wzrostu i ważę obecnie 57kg. Moje BMI i wszystkie wyniki są w normie, co pozwala mi w pełni korzystać z mojej pasji, czyli sportu. Trenuję siłowo od 5 miesięcy. Obecnie jest to głównie siłownia. Od czasu do czasu biegam.
Moją przygodę ze sportem rozpoczęłam w drugiej klasie liceum. Wtedy moja waga wynosiła 65kg. Byłam niezadowolona ze swojej figury, dlatego zaczęłam biegać. Dość szybko okazało się, że nie jest to sport dla mnie. Bieganie dystansowe było zbyt nudne i monotonne.
Kilka miesięcy później rozpoczęłam przygodę z programem Ewy Chodakowskiej i wytrwałam tak do końca liceum. W międzyczasie ćwiczyłam również z Mel B i biegałam sporadycznie. W sumie udało mi się schudnąć około 5kg.
Po wyprowadzce z domu rodzinnego i rozpoczęciu studiów zabrakło mi czasu na treningi. Brak domowym obiadków spowodował jednak, że utrzymałam osiągnięte 60kg, oczywiście kosztem zdrowego żywienia. Brak czasu na gotowanie, zbyt częste imprezy i alkohol nie wpłynęły niestety dobrze na moje zdrowie. Na szczęście obyło się bez efektu jojo.
Rok temu wróciłam do uprawiania sportu i zaczęłam zdrowo gotować. To był przełom w moim życiu. Mimo braku czasu, potrafiłam znaleźć 45 minut dziennie na bieganie, orbitrek, czy trening domowy. Żeby przygotować posiłki wstawałam nawet o 6 rano. Już nie potrafiłam rozpocząć dnia bez śniadania. Zdrowy tryb życia stał się nawykiem.
Obecnie jestem w takim miejscu swojego życia, kiedy mogę sobie powiedzieć, że osiągnęłam dużo. Teraz ważę 57kg przy wzroście 175. Jestem dumna z samej siebie, że udało mi się dobrnąć tak daleko, jednak tutaj nie kończy się moja przygoda ze sportem.
Od kilku miesięcy chodzę na siłownię i ćwiczę siłowo. Jestem po zakończonej sukcesem redukcji i pnę się coraz wyżej.
Jakie mam plany na przyszłość?
Chciałabym na stałe związać swoje życie ze sportem. Po zakończeniu Resocjalizacji, planuję iść na studia związane ze zdrowym żywieniem i dietetyką. Mam również w planach zrobienie kursu trenera personalnego. Chcę pokazać innym, że prowadzenie zdrowego trybu życia nie jest trudne, wręcz przeciwnie! Obecnie szukam osób chętnych do współpracy. Zgłoszenia przyjmuje na mailu ;)

Na dzisiaj to tyle. Jeżeli post się spodobał, daj znać :)
Ja uciekam na trening!
Pozdrawiam, Justyna

PS. Niżej kilka zdjęć mojej obecnej sylwetki.






KONTAKT:

facebook: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
email: justynamuszynska13@onet.pl
tumblr: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
snapchat: justinna95

środa, 27 lipca 2016

ORGANIZACJA: Jak pogodzić sport, pracę i dietę?

Witajcie :)
Ostatnio zrobiło się odrobinę chaotycznie na moim blogu, dlatego pora to uporządkować. W końcu organizacja to jedna z dróg do sukcesu.
Wielu sportowców potwierdzi, że dobra organizacja daje niemal tyle co sam trening. Dlaczego? Żyjemy w czasach, kiedy czas jest tak samo cenny jak pieniądze. "Czas to pieniądz" - mówią. Racja, racja, ale przecież nie pieniądze są najważniejsze! O wiele cenniejszy jest czas spędzony z rodziną, przyjaciółmi. Ale jak znaleźć czas na to wszystko, kiedy pracujemy 8, czasami 12 godzin dziennie? Jak jeść regularnie, kiedy brakuje na to czasu?

Otóż to! ORGANIZACJA! Tylko ona może pomóc nam znaleźć czas na 5 regularnych posiłków dziennie. Najważniejsze jest znaleźć w sobie odrobinę motywacji i chęci do zmian. Ja również nie od zawsze byłam zorganizowana. Jeszcze 2 lata temu nie potrafiłam jadać regularnie, brakowało mi czasu na treningi, czasu dla rodziny i przyjaciół. Na szczęście nauczyłam się organizować mój czas, w taki sposób, że obecnie jestem w miejscu, w którym oprócz obowiązków mam też czas na przyjemności ;)

8 PRZYKAZAŃ ORGANIZACJI:
1. SPISZ NA KARTKĘ WSZYSTKIE CZYNNOŚCI, KTÓRE ZAMIERZASZ ZROBIĆ DANEGO DNIA
2. LISTĘ SPORZĄDŹ DZIEŃ WCZEŚNIEJ LUB RANO BIEŻĄCEGO DNIA, WTEDY UNIKNIESZ NIEPOTRZEBNEGO CHAOSU
3. PAMIĘTAJ OBOWIĄZKI NA PIERWSZYM MIEJSCU!!!
4. KAŻDEJ CZYNNOŚCI PRZYDZIEL OKREŚLONY CZAS, KTÓREGO POTRZEBUJESZ NA JEJ WYKONANIE (np. na sprzątanie mieszkania wyznacz codziennie 20 min - unikniesz większego bałaganu i nerwów rano, kiedy będziesz czegoś szukała)
5. ZAREZERWUJ MINIMUM 60 MIN NA TRENING (nie ważne, czy będzie to 5 rano, czy 23)
6. ROZŁÓŻ POSIŁKI W CIĄGU DNIA*

*Jeżeli pracujesz 8h i w pracy masz tylko jedną 15-minutową przerwę, nie martw się!
Zjedz I śniadanie w domu, do godziny po przebudzeniu.
II śniadanie zjedz tuż przed wyjściem do pracy, w odstępie od 2,5 do 4 godzin między posiłkami. Kolejny jest obiad, zjedz go w pracy! W ten sposób właściwie wykorzystasz przerwę na trzymanie regularności posiłków.
Podwieczorek zjedz już w domu, tuż po powrocie z pracy. Niech to będzie priorytet!
Na kolację masz już cały wieczór i więcej czasu na jej przygotowanie. Celebruj ten posiłek, niech ciepła, zdrowa kolacja będzie nagrodą za ciężki dzień pracy!

7. ZNAJDŹ CZAS NA HOBBY I PRZYJEMNOŚCI (nawet, jeżeli będzie to zaledwie 15 min czytania książki w wannie)
8. REGENERACJA TO PODSTAWA! (Sen jest najważniejszy, 7h snu to minimum. Wysypiaj się, a będziesz miała więcej energii następnego dnia)

To w sumie tyle. Zapewniam Cię, że stosując się do tych kilku prostych reguł, znajdziesz czas na wszystko! Poniżej wrzucam przykładowy rozkład zajęć z mojego typowego dnia ;)

PONIEDZIAŁEK:
7:00 - 7:45  pobudka (poranna toaleta, zrobienie makijażu)
7:45 - 8:15  przygotowanie i zjedzenie śniadania
8:15 - 9:00 sprzątanie mieszkania
9:00 - 9:30 czas tylko dla siebie (czytanie książki, przeglądanie Internetu)
9:30 - 10:00 przygotowanie II śniadania, obiadu do pracy oraz podwieczorku 
10:00 - 10:15 II śniadanie
10:15 - 11:00 przygotowanie i wyjście do pracy
11:00 - 19:00 praca (przerwa wykorzystana na obiad)
19:00 - 19:15 podwieczorek w drodze na siłownię (u mnie najczęściej jest to jakiś owoc - banan)
19:30 - 21:00 czas na trening - siłownia
21:00 - 22:00  kolacja, wieczorna toaleta, czas dla siebie
22:00 - 23:00 w roku akademickim ten czas przeznaczam na naukę, w wakacje to czas na czytanie książek, oglądanie filmów
23:00 - 7:00 regeneracja, sen

Tak własnie wygląda moja organizacja niemal każdego dnia. W weekendy jest nieco inaczej, ale o tym napiszę innym razem. Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. Zachęcam do komentowania i czekam na Wasze wiadomości na mailu ;)

Pozdrawiam, Justyna :*

KONTAKT:
facebook: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
email: justynamuszynska13@onet.pl
tumblr: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
snapchat: justinna95



poniedziałek, 25 lipca 2016

Dzień dobry :)

Dobry, bo słoneczny, ciepły i wolny. Wreszcie mam trochę czasu tylko dla siebie! Na bloga wracam z nową energią i wieloma pomysłami. Na moim blogu chciałabym poruszać różne tematy, ale skupić się głównie na tych związanych ze sportem, czyli moją obecną pasją. Oprócz postów motywacyjnych i tych dotyczących mojej osoby, będę umieszczała różne fit przepisy na smaczne i zdrowe dania. Znajdziecie tutaj również historię mojej przemiany, może nawet stworzę jakieś wyzwanie (wszystko zależy od Was). Bo wspólnie można osiągnąć jeszcze więcej! Nie zabraknie postów makijażowych, haul'ów kosmetycznych, jak i ubraniowych. 
 Mam nadzieję, że spodoba Wam się mój blog! Zapraszam do czytania i zachęcam do dzielenia się ze mną Waszymi przemyśleniami w komentarzach i na emailu. 
Buziaczki i do następnego ;)

KONTAKT:
facebook: https://www.facebook.com/justyna.muszynska.92
IG: https://www.instagram.com/thelovejocelynee/
email: justynamuszynska13@onet.pl
tumblr: http://thelovejocelyne.tumblr.com/
snapchat: justinna95

Pozdrawiam, Justyna ;)

poniedziałek, 15 lutego 2016

Ulubieńcy kosmetyczni: STYCZEŃ 2016

Witajcie Kochane,
po dość długiej przerwie wracam do Was. Na wytłumaczenie mojej nieobecności mam sesję studencką, która mogłoby się wydawać ciągnęła się w nieskończoność i nie mogła skończyć. Na szczęście już po wszystkim. Egzaminy zaliczone, semestr zaliczony, a ja wracam do Was - tym razem z ulubieńcami stycznia.
Już połowa lutego, ale lepiej późno niż wcale. Dzisiaj ulubieńcy kosmetyczni (pielęgnacja i makijaż). Zapraszam do czytania ;)

Najpierw ulubieńcy pielęgnacyjni:

Na pierwszym miejscu znalazł się płyn micelarny do demakijażu z Garniera. Jest to zdecydowanie mój ulubiony produkt do pielęgnacji i oczyszczania twarzy w jednym. Naprawdę świetnie usuwa makijaż (nawet tusz wodoodporny). Oczywiście nie wygląda to jak w reklamach, że wystarczy przyłożyć do oka nawilżony płynem wacik, żeby usunąć makijaż. Co to, to nie! Ale to chyba przecież oczywiste. Nie trzeba przy nim jednak nadmiernie pocierać oka, bo naprawdę świetnie usuwa maskarę i cienie po kilku ruchach. Do tego świetnie sprawdza się przy usuwaniu podkładu ze skóry. Jest przeznaczony do cery wrażliwej, więc osobiście uważam że nie powinien nikomu zaszkodzić. Twarz po demakijażu nie jest spięta, ale jest świetnie nawilżona i gładka. Bardzo polecam! Zdecydowanie numer 1 wśród płynów micelarnych ;)

Płyn Micelarny 3w1 Garnier (skóra wrażliwa) - cena ok. 18 zł.

Kolejnym produktem, który świetnie sprawdził się w codziennej pielęgnacji jest odżywka w sprayu do włosów z Gliss Kur'a. Przyznam, że używałam jej pierwszy raz. Zawsze wybierałam odpowiednik z ciemnym (czarno-złotym) opakowaniem. W styczniu postawiłam na inną i nie zawiodłam się. Ja osobiście uwielbiam wszystkie odżywki firmy Schwarzkopf i uważam, że są to najlepsze kosmetyki do pielęgnacji włosów. Ta jest wyjątkowa, bo łączy w sobie pielęgnację z regeneracją i odnową struktury włosów. Po pierwsze ich nie obciąża, a po drugie naprawdę świetnie sprawdza się do odbudowywania włosów. Innym jej plusem jest przyjemny zapach i fakt, że ułatwia rozczesywanie włosów. A to było moją zmorą od zawsze! Polecam gorąco ;)

Gliss Kur Total Repair, ekspresowa odżywka regenerująca do włosów - cena ok. 16 zł.

Pora na ostatniego ulubieńca pielęgnacyjnego i totalny hit. Zawsze miałam dystans do suchych szamponów i nie byłam do nich w ogóle przekonana. Teraz wiem, że po prostu wybierałam te niewłaściwe! W styczniu zdecydowałam się zakupić (zupełnie spontanicznie) suchy szampon z firmy Batiste i on odmienił mój pogląd na suche szampony, a dokładnie na ich skuteczność. Szampon jest rewelacyjny! Działa idealnie, kiedy moje włosy mają już dwa dni. Oczywiście przy dłuższym terminie jego działanie nie będzie tak idealne, ale to przecież oczywiste, że nie da tego co szampon + woda. Jednak do odświeżania włosów jest świetny i pachnie pięknie (wybrałam zapach: tropical). Polecam go! ;)

Suchy szampon Batiste (Tropical) - cena ok. 15 zł. 

Wreszcie mogę przejść do mojej ulubionej serii - ulubieńców kosmetycznych, ale tych makijażowych. Uwielbiam malować siebie i innych, jak i również kocham testować nowe kosmetyki!
Styczeń był jednak okresem sesyjnym, dlatego tez w większym stopniu musiałam skupić się na nauce, nie na zakupach. Jest jednak kilka nowych, jak i również starych (wcześniej testowanych) produktów do makijażu, które podbiły moje serce.

Pierwszym z nich jest hipoalergiczny bronzer z Bell. Jako, że mam skórę wrażliwą, staram się używać raczej kosmetyków lekkich, nie zapychających porów i hipoalergicznych. Ten bronzer sprawdza się do tego doskonale! Ma odcień, który dopasuje się raczej do każdego typu urody i strukturę, która sprawia, że nie trzeba nałożyć go dużo, żeby był dobrze widoczny. Jego zaletą jest to, że nie zostawia plam mimo tego, że jest świetnie napigmentowany. Polecam alergikom i osobom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z makijażem. ;)
Bronzer Bell, Hypoallergenic - cena ok. 20 zł.

Teraz pora na parę ulubieńców! Oba pochodzą z mojej obecnie ulubionej firmy kosmetycznej - Golden Rose! Mam tutaj na myśli cień do brwi i pędzelek do brwi tej właśnie marki. Cień jest ładnie zapakowany, nieduży, łatwy do przechowywania. Wybór odcieni duży, fajnie można dopasowac pod kolor swoich brwi. Jedyna wada? Cień jest dość sypki, dlatego należy uważać z jego nakładaniem (może się osypywać). Jego zaleta jest jednak pigmentacja! Z kolei pędzelek, niewielki, dwustronny, stworzony został specjalnie do podkreślania i wypełniania brwi. Łatwy w użyciu, dla każdego!  Polecam te dwa produkty ze względu na ich jakość i przystępną cenę ;)

Golden Rose: Eyebrown Powder (z witaminą E) - cena ok. 11 zł. 
Pędzelek do brwi PN5688 - cena ok. 20 zł. 

Skoro już o Golden Rose mowa, nie mogę nie wspomnieć o ich szminkach, konturówkach i pomadkach. Jeszcze nie spotkałam się z osobą, która używając ich, miałaby złe zdanie na ich temat. Są po prostu doskonałe! Nie dość, że wybór kolorystyki jest ogromny, to ich trwałość, kształt (dopasowujący się do ust), struktura pomadki i uczucie nawilżenia są nieziemskie! To zdecydowanie numer jeden wśród kosmetyków Golden Rose i nie tylko. Jestem nimi oczarowana i zachwycona! ;)

Golden Rose: konturówki do ust (moje odcienie: 04 i 10), szminki (moje odcienie 14 i 10) - cena ok. 12 zł każda. 

Ostatnim ulubieńcem tego miesiąca jest tusz do rzęs marki Maybelline (The Colossal Volum) - 100% black. Tego tuszu używam niemal od początku mojej przygody z makijażem. W międzyczasie testowałam wiele tuszy do rzęs, ale żaden z nich nie sprawdzał się tak dobrze, jak ten. Nie tylko wydłuża, ale również podkręca i pogrubia rzęsy. Świetny na codzień, nie uczula i nie daje uczucia ciężkich rzęs. Do tego jest bardzo wydajny i ma świetną konsystencję. Polecam! ;)
Maybelline New York, The Colossal Volum Express - cena ok. 30 zł.



To już wszyscy ulubieńcy kosmetyczni stycznia. Jak mówiłam, jest ich niewielu. Są to jednak "totalni" ulubieńcy nie tylko poprzedniego miesiąca, ale również kilku wcześniejszych. Jestem z nich naprawdę bardzo zadowolona i polecam wszystkim! Ceny nie są wygórowane, a jakość doskonała.
Na dzisiaj to wszystko. 

A które kosmetyki znalazły się wśród waszych ulubieńców miesiąca? 
O wszystkim piszcie w komentarzach lub na emaila (podany niżej).
Pozdrawiam thelovejocelyne <3

Piszcie w komentarzach, czy podobał Wam się post! A ja zapraszam na moje strony:
tumblra: http://thelovejocelyne.tumblr.com/ 
aska: http://ask.fm/justynamuszynska13 
Instagrama: https://instagram.com/thelovejocelynee/ 
email: justynamuszynska13@onet.pl